Informacje
  • Kontakt

    Adres parafii:  

    43-426 Dębowiec, Simoradz, Plac Św. Jakuba Apostoła 4 
    tel: +48 33 856 21 27

    e-mail: kontakt@sw-jakub.pl

     

  • Msze Święte

    W Niedzielę i Święta

    800

    930 KRR

    1100 

    W Wielkim Poście; maju i październiku dodatkowo o 1530 


    Wtorek, Czwartek

    700

    Poniedziałek, Środa, Piątek

    1700 

    W Sobotę

    1700

Powrót Dzwonu Św. Jakuba Ap.

GALERIA - Powitanie DZWONU - Simoradz 11.11.2014

 

 

KROK KU POJEDNANIU – ZWRACAJĄ ZRABOWANY DZWON

– Wszystko zaczęło się od ludzi świeckich. Pan Tadeusz Niewdana i pan Krzysztof Błaszczak zainicjowali całą sprawę związaną z dzwonem. Poinformowali o tym księdza, który spojrzał na to przychylnym okiem, a nawet w jakiś sposób się zaangażował w to, aby dzwon wrócił do Simoradza. W gazecie przeczytali, że dzwony wracają do Polski, i zaczęli dzwonić do parafii pytając, w jaki sposób tamtejsi parafianie próbowali odzyskać dzwony. Następnie napisano do tej parafii w Hameln do ks. dziekana Joachima Wingerta. Ks. dziekan odpisał, że musi porozmawiać na ten temat z radą parafialną. Sprawa toczyła się długo, ale ks. Wingert był jak najbardziej za tym, żeby ten dzwon zwrócić. Powiedział m.in. tak: „Zwrot tego dzwonu, to krok ku porozumieniu i pojednaniu między Polską a Niemcami” – mówił w rozmowie z dziennikarzami proboszcz parafii św. Jakuba w Simoradzu ks. Krzysztof Moskal podczas spotkania informacyjnego w MCK „Integrator” w Skoczowie. Spotkanie odbyło się we wtorek 28 października i dotyczyło odnalezienia zarekwirowanego podczas wojny dzwonu z kościoła św. Jakuba w Simoradzu.

 

– Tak po prawdzie to Wehrmacht zrabował ten dzwon 11 marca 1942 r. i on stał się własnością Republiki Federalnej Niemiec. Oni nie mieli nakazu, aby ten dzwon zwracać. On stał się ich własnością. Ale żeby to porozumienie i pojednanie budować, to ksiądz dziekan rozmawiając z radą parafialną, doszedł do wniosku, że jednak ten dzwon zwrócą. Nie odbyło się to bez pewnych problemów, bo m.in. został napisany artykuł w miejscowej niemieckiej gazecie, że Polacy, chcąc zwrotu tego dzwonu, odnawiają jakby stare rany z wojny. Wiadomo że niektórzy Niemcy mieszkający tutaj na terenach wschodnich też musieli opuścić domostwa, pozostawiając cały swój dobytek. To miałby być przyczynek do tego, że to znów powoduje rany i wzajemnie rozdrażnienia między narodami. Ale w końcu wszystko się dobrze ułożyło i po ponownej rozmowie z radą parafialną postanowiono, że nam ten dzwon oddadzą – kontynuował wypowiedź ks. Moskal.

Spotkanie w MCK „Integrator” poprowadziła historyk Halina Szotek wraz z emerytowanym dyrektorem szkoły w Simoradzu Krzysztofem Błaszczakiem. – Wg mnie odzyskaliśmy dzwon tylko dzięki Opatrzności Bożej i działaniu św. Jakuba. Dlatego, że niemożliwością jest to, iż trafiliśmy na ten ślad, że się udało i dzwon wróci do Simoradza. To jest konsekwencja działania św. Jakuba – powiedział z przekonaniem Krzysztof Błaszczak, który wraz z Tadeuszem Niewdaną gromadził dokumentację dotyczącą zabranego dzwonu.

Wśród obecnych na sali, prócz dziennikarzy, znalazł się także proboszcz parafii św. Jakuba w Simoradzu ks. Krzysztof Moskal, wójt gminy Dębowiec Tomasz Branny i Bronisław Brudny z Macierzy Ziemi Cieszyńskiej.

 

Halina Szotek rozpoczęła prelekcję od przybliżenia historii Simoradza – miejscowości, w której znajduje się parafia, z jakiej zrabowano dzwon. – Simoradz był jedną z trzech najstarszych parafii na Śląsku Cieszyńskim z II połowy XIII w. Tam już była parafia i ona płaciła świętopietrze zakonnicom w Rybniku. Tak samo ze Świętoszówką i paroma innymi miejscowościami. Teraz to są malutkie miejscowości, o których mało kto wie, a w tamtych czasach to właśnie one były te ważne, o nich trzeba pamiętać. My, chcąc się zająć przeszłością, musimy spojrzeć z perspektywy XIII czy XIV w. – zauważyła Halina Szotek. Podkreśliła, że parafii w Simoradzu posługiwali wspaniali duszpasterze jak np. ks. Witold Grzomba, który współpracował z konserwatorami, i dzięki temu odkryli freski czy płyty nagrobne skoczowskich. – To był ks. pasjonat, który z tego małego kościołka zrobił prawdziwą perełkę – zauważyła, dodając że potem ks. Stanisław Pindel kontynuował to, co zrobił ks. Witold, a obecnie to czyni ks. Krzysztof Moskal.

Prelegentka zaznaczyła, że kapłanom pomagali i pomagają ludzie świeccy, którym zależało na odkrywaniu nowych informacji o świątyni, a na ostatek dzięki grupie entuzjastów udało się sprowadzić do kościoła XV-wieczny dzwon „Jakub” – jeden z najstarszych na Śląsku.

Prelegenci prezentowali dokumentację dotyczącą dzwonów oraz zapiski odnoszące się konkretnie do dzwonu w Simoradzu. Jednym z nich była praca doktorska Marcelego Tureczki, który zbadał los ok. 2 tys. dzwonów kościelnych w Polsce.

 

Krzysztof Błaszczak poinformował, że Niemcy zrabowali z Polski w sumie ok. 120 tys. dzwonów, które wywozili do Niemiec w celu przetapiania na cele wojenne. Niemcy dzielili dzwony na 4 kategorie. C i D były najcenniejsze, zakładano im karty, robiono zdjęcia. Dzwonów było tak dużo, że nie wszystkie udało się przetopić. Po wojnie w Niemczech powstało jedynie na świecie Niemieckie Archiwum Dzwonów (przeniesione do Norymbergii). Tam pojechał dr Tureczek i przetłumaczył karty, które dotyczyły dzwonów z obszaru Polski. One do dziś wiszą w parafiach niemieckich, a zawieszono je tam w latach 50. XX w. Tak samo dzwon z Simoradza zawisł w kościele św. Augustyna w Hameln.

– Mój kolega, który pasjonuje się historią, pewnego dnia zdzwonił do mnie, że znalazł artykuł o powrocie dzwonu do Bestwiny. Gazeta była sprzed trzech lata i zainteresował go ten artykuł. Zadzwonił do Bestwiny. Tam skontaktował się z panią Walerią Owczarz, która walczyła przez 4 lata o powrót dzwonu do Bestwiny. Ten monumentalny dzwon z 1504 r. po 4 latach udało się sprowadzić do Bestwiny. Nie pozostawało nam nic innego, jak pojechać do Bestwiny i u źródła zasięgnąć informacji, jak taki dzwon można odnaleźć. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że nasz dzwon przeżył. W Bestwinie byliśmy 22 kwietnia 2013 r. Udało nam się zebrać materiały, zasięgnąć informacji. Dzięki temu mieliśmy już przetarty szlak – opowiadał Krzysztof Błaszczak. Pokazywał zgromadzonym zdjęcia 540-kilogramowego dzwonu z Simoradza i wspomniał o książkach prezentujących ten dzwon.

 

Wśród prezentowanych dokumentów znalazł się także zapis Walerii Owczarzowej z Bestwiny, która zanotowała, że powracający do Bestwiny zrabowany dzwon „Król Chwały” (1504 r.) wskazał drogę powrotu zrabowanemu z Simoradza dzwonowi „Jakub”.

Krzysztof Błaszczak dopowiedział, że mówi się o tych dzwonach, jako o dzwonach wypożyczonych, a nie ukradzionych, bo to nie ci ludzie te dzwon zabrali, tylko są obciążeni historycznymi zaszłościami. Wspomniał, że w Hameln zebrała się rada parafialna, która zdecydowała, że dzwon powinien wrócić do Simoradza, choć dla nich to też musiało być zaskoczenie, jak się dowiedzieli, że przez tyle lat dzwoni u nich dzwon, który do nich nie należy. – Pod koniec wakacji otrzymaliśmy informację, że dzwon powinien wrócić do Simoradza. 10 października br. otrzymaliśmy kolejną informację z Hameln, że dzwon został ściągnięty i zapraszają, żeby przyjechać – dodał Błaszczak.

 

8 listopada członkowie rodzinnej firmy wójta Brannego, która funduje przywóz dzwonu, pojadą po niego do Hameln i przywiozą go do Simoradza. W tym czasie w samym Hameln odbędzie się 2-dniowe pożegnanie dzwonu. Ks. proboszcz Krzysztof Moskal poinformował, że chce, aby przywieziony dzwon najpierw stał w prezbiterium, by wierni i pielgrzymujący Szlakiem Jakubowym mogli go zobaczyć. Chce również zaprosić biskupa. Dopiero później dzwon zawiśnie na wieży kościoła.

 

Tekst i foto: mon.jaw
źródło: http://gwiazdkacieszynska.pl/strona-krok_ku_pojednaniu_zwracaja_zrabowany_dzwon.html