Informacje
  • Kontakt

    Adres parafii:  

    43-426 Dębowiec, Simoradz, Plac Św. Jakuba Apostoła 4 
    tel: +48 33 856 21 27

    e-mail: kontakt@sw-jakub.pl

     

  • Msze Święte

    W Niedzielę i Święta

    800

    930 KRR

    1100 

    W Wielkim Poście; maju i październiku dodatkowo o 1530 


    Wtorek, Czwartek

    700

    Poniedziałek, Środa, Piątek

    1700 

    W Sobotę

    1700

Homilia wygłoszona w Simoradzu 30 VII 2017 na odpuście ku czci św. Jakuba Apostoła przez x dra Szymona Tracza

Aktualności

Dodano: 2017-08-06, 17:46

Na św. Jakuba – Simoradz 30 VII 2017

Tuż po upadku Związku Radzieckiego, reżyser młodego pokolenia Andriej Tarkowski, w jednym ze swoich filmów odsłaniających absurdy radzieckiego komunizmu, ukazując równocześnie ogromne spustoszenie społeczno-moralne, którego spadkobierczynią została dzisiejsza Rosja, zamieścił przejmujący obraz. Oto gdzieś na prowincji, na wzgórzu na tle panoramy niewielkiej wioski, wyraźnie można było dostrzec zarośnięte ruiny wysadzonej przez bolszewików cerkwi. To w ich stronę wpatrywała się staruszka oparta o płot swojej zagrody. Przy płocie zatrzymała się ciężarówka, z której wychylił się młody inżynier, krzycząc: „Babciu będziemy tu budować drogę”. „Czy ta droga poprowadzi tam do cerkwi?” - zapytała staruszka. „Ależ skąd! Do jakiej cerkwi!? - oburzył się inżynier. „Ta droga będzie prościutko wiodła do Moskwy, na sam Plac Czerwony, pod Kreml, do mauzoleum Lenina”. Na to babcia machnęła ręką, mówiąc z rozgoryczeniem – „Po co mi droga, która nie prowadzi do cerkwi”.

Tak, po co nam droga która nie prowadzi do cerkwi, do kościoła, do świątyni. Dziś na tej drodze staje jej szczególny patron św. Jakub Apostoł od wieku czczony w tej świątyni, która zrządzeniem Opatrzności Bożej znalazła się na wielkim jakubowym szlaku przecinającym Europę. Na tym szlaku jesteśmy i my, kiedy drogi naszego życia prowadzą co niedzielę i w święta, czy też w dni powszednie, właśnie tu, do tego kościoła.

Kiedy w roku 2003 konserwatorzy przystąpili do prac w prezbiterium waszej zabytkowej świątyni nie sadzili, że staną się jak dzisiejszy ojciec rodziny z przypowieści Jezusa, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare. Spod kolejnych przemalowań odkrywali warstwy unikatowych polichromii, które są dziś bez wątpienia dumą nie tylko waszej parafii, ale też i całej diecezji bielsko-żywieckiej i naszej Ojczyzny.

Z najstarszej warstwy, którą możemy zadatować na przełom wieku XV i XVI, zachowały się cztery postacie z nimbami wokół głowy umieszczone parami na ścianie północnej i południowej oraz dwie fragmentarycznie zachowane na ścianie wschodniej. To apostołowie, których identyfikują przynależące im atrybuty – topór, klucz, ukośny krzyż, laska pielgrzymia. Stąd możemy powiedzieć, iż nad wejściem do zakrystii jest św. Piotr, a przy oknie dzisiejszy patron św. Jakub, a za ołtarzem św. Andrzej. Znamienne jest, iż każdy z nich trzymał pierwotnie banderolę, zapewne zgodnie ze średniowiecznym zwyczajem, z jednym z artykułów tworzących w całości Credo - Wierzę w Boga. W ten sposób nasi przodkowie chcieli potwierdzić, iż nasza wiara opiera się na świadectwie apostołów. Swoją siłę czerpali oni z krzyża Chrystusa, stąd też pod ich stopami zachowały się krzyże konsekracyjne, święte miejsca pomazane kiedyś w chwili konsekracji przez biskup krzyżmem św.

Trochę później, do namalowanych postaci Apostołów dokomponowano renesansową dekorację z motywem boniowania naśladującą szaro-czarne sgraffito. Zmieniła się epoka, zmieniło się myślenie ludzi. Szaro-czarne prostokąty miały przypominać dekorację kamienną, nawiązującą w swojej formie do szlifowanych kamieni szlachetnych. Jej obecność w kościelnym wnętrzu jest jednoznaczna. W Apokalipsie św. Jana czytamy, iż Niebieskie Jeruzalem, owo święte miasto Boga i zbawionych w Niebie zbudowane jest na fundamencie Apostołów, których symbolizują kamienie szlachetne.

Zapewne z tym zespołem należy wiązać również wykonanie florystycznej polichromii na sklepieniu prezbiterium i w glifach okiennych, a także znikomo zachowanych fragmentów przedstawień figuralnych w górnej partii ściany wschodniej. Wszystko wskazuje na to, że powstała ona w czasie, gdy kościół był pod zarządem protestanckich właścicieli Simoradza, Kaspra Borzka z Malejowa oraz jego córki Anny, która poślubiła Fryderyka Mleczkę z Iłownicy, zarządcy państwa skoczowskiego i strumieńskiego, właściciela Simoradza w latach 1586–1616. Tych właśnie zmarłych upamiętnia unikatowe epitafium ze sceną Ukrzyżowania oraz herbami zmarłych, widoczne nad wejściem do zakrystii.

Ale nade wszystko urzekająca jest dekoracja sklepienia prezbiterium. Stworzono ją w tzw. typie „kwietnej altany”, czerpiącej inspiracje ze średniowiecznej tradycji, gdzie iluminowane rękopisy zdobiły motywy florystyczne. Zaskakujące jest to, że sposób ułożenia elementów roślinnych, mimo że bardzo zagęszczonych, kształt stylizowanych liści akantu, występowanie rogów obfitości, małych kuleczek, a nade wszystko pojawianie się w różnej wielkości charakterystycznego kwiatu o pięciu opadających płatkach otaczających uniesiony wewnętrzny kielich przypomina bordiury z wplecionymi, owalnymi portretami w rękopisach pochodzących z pracowni florenckiego miniaturzysty Attavantego degli Attavanti, żyjącego we Włoszech na przełomie wieku XV i XVI. Pośród tego kwietnego bogactwa na środku sklepienia króluje Maryja prezentująca nam Chrystusa. Towarzyszą Jej w medalionach czterej Ewangeliści.

Ta wspaniała dekoracja doskonale ilustruje esencję naszego chrześcijańskiego życia, w którego centrum jest Jezus – Bóg zrodzony z Niepokalanej Dziewicy. Przyszedł na świat, aby nas zbawić. Tę prawdę wyznajemy za każdym razem, gdy odmawiamy Wierzę w Boga, którego nauczyli nas apostołowie, i co przekazali Ewangeliści. Sercem ich przekazu stanowi prawda, iż królestwo Boże jest blisko. I oto na linii czasu pojawia się słup graniczny, którym jest Chrystus i Jego nauka o królestwie Bożym. Czym zatem jest głoszone przez Mistrza z Nazaretu i Jego uczniów Królestwo Boże, tak malowniczo opisane w ewangelicznych narracjach?

Żyjący w III wieku Orygenes, komentując usłyszany przed chwilą fragment Mateuszowej Ewangelii, królestwem nazywa samego Jezusa w Jego własnej Osobie. Zatem królestwo nie jest rzeczą ani obszarem panowania, na wzór świeckich królestw. Jest osobą. Jest nim On – Chrystus, a przez Niego sam Bóg jest obecny wśród nas. Ten sam Orygenes zauważył także, że królestwo Boże jest w sercu człowieka. Tak pisał przed wiekami, komentując modlitwę Ojcze nasz: „Kto się modli, aby przyszło królestwo Boże, prosi o to, aby ono w nim wyrosło, przyniosło owoce i udoskonaliło się. W każdym świętym, który Boga ma za Króla, (…) mieszka On jak w dobrze rządzonym mieście. (…) Jeśli chcemy, aby Bóg w nas królował, nie może panować grzech w naszym śmiertelnym ciele, aby Pan przechadzał się w nas jak w duchowym raju i królował nam sam ze swoim Chrystusem”. Jak zauważył kiedyś Benedykt XVI: „Zasadnicza myśl Orygenesa jest jasna – królestwa Bożego nie należy szukać na żadnej mapie. Nie jest ono podobne do królestwa tego świata, jego miejsce znajduje się w sercu człowieka. Tam ono rośnie, stamtąd dociera jego oddziaływanie”. Wreszcie dla Orygenesa obszarem królestwa Bożego jest wspólnota Kościoła, w którą włączani zostajemy przez chrzest św.

Patrząc i słuchając, a w końcu będąc w centrum królestwa Bożego, przede wszystkim uznajemy prymat Boga. Gdzie Boga nie ma, nic nie może być dobre, co w swoim wystąpieniu na placu Krasińskich w Warszawie na początku lipca przypomniał Polsce i światu, nie papież, nie prymas, ale prezydent Stanów Zjednoczonych – Donald Trump. Nie przywykliśmy do takiej retoryki u świeckich polityków. Gdzie nie widzi się Boga, tam ginie człowiek i ginie świat. W tym znaczeniu mówi do nas Mistrz z Nazaretu: „Starajcie się naprzód o królestwo [Boga] i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane”. Słowa te ustanawiają właściwą hierarchię życia człowieka streszczając w ten sposób drogę każdego z nas, którą musimy pokonać, aby móc osiągnąć zbawienie.

Jezus w Ewangeliach królestwo Boże przyrównuje do różnych rzeczywistości – ziarna rzuconego w ziemię, pola w które zły nasiał kąkolu, skarbu ukrytego w ziemi, kosztownej perły poszukiwanej przez kupca, wreszcie sieci zagarniającej mnóstwo ryb. We wszystkich tych obrazach zawsze jest ten sam przekaz - „królestwo Boże” równa się „panowaniu Boga”, to zaś znaczy, że Jego wola staje się kryterium wszystkich naszych wyborów. Wola Boga zaprowadza sprawiedliwość, polegającą na tym, że Bogu przyznajemy rację, w Nim też znajdujemy wzorzec praw panujących między ludźmi.

Hierarchia priorytetów, którą tu Jezus wprowadza, jest echem przepięknego dzisiejszego pierwszego czytania. Dowiadujemy się z niego, że Bóg ukazał się w nocy młodemu królowi Salomonowi we śnie tuż po objęciu przez niego rządów i zaproponował przedstawienie jakiejś prośby, przyrzekając jej spełnienie. O co prosi Salomon? „Racz więc dać Twemu słudze serce pełne rozsądku do sądzenia Twego ludu i rozróżniania dobra od zła”. Bóg, pochwala go za to, że nie prosi – jakby się tego można było spodziewać o bogactwo, majętność, sławę, ani śmierć wrogów, lub o długie życie. Prosi Boga o to, co naprawdę istotne: o serce skore do nauki, o zdolność rozróżniania dobra od zła. Dlatego Salomon otrzymuje także to, o co nie prosił. Czyż echem tej modlitwy nie były słowa prezydenta Stanów Zjednoczonych wypowiedziane w Warszawie odnoszące się do Polaków: „Nie prosili o bogactwa. Nie prosili o przywileje. Słowami pieśni wypowiedzieli trzy proste słowa: My chcemy Boga. Tymi słowami naród polski przywoływał obietnicę lepszej przyszłości”.

Dzisiejsza świąteczna droga pod opieką św. Jakuba przywiodła nas do świątyni. To zabytkowy kościół, w którym każda rzecz ma swoją historyczną wartość. Patrząc na nie, nie tylko powinniśmy być do nich przywiązani sentymentalnie, czy też musimy o nie dbać, poddając je kosztownym konserwacjom. Przede wszystkim to historyczne bogactwo musi nas inspirować i pobudzać do nieustanego szukania i rozwijania w swym sercu i życiu królestwa Bożego. Tu w tym kościele każdy z nas musi być jak ojciec rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare. One zaś muszą przeradzać się w konkrety. Jak zauważył przywołany już papież Benedykt XVI: „Chrystus wcale nie obiecuje bajecznego i bezpiecznego kraju próżniaków, który posiądziemy tylko dlatego, że będziemy pobożni lub pragniemy pojawienia się gdzieś królestwa Bożego. Nie istnieje żaden świat funkcjonujący jak automat, jak przedstawiała to utopia chociażby komunistów, w którym wszystko byłoby samo z siebie dobre, dlatego, że zniesiona by została własność prywatna. Jezus nie dostarcza nam takich łatwych recept”. On pokazuje nam drogę, ta droga co niedzielę prowadzi nas do świątyni. Podążając nią nigdy nie zbłądzimy osiągają kiedyś tam po śmierci Niebo, które symbolizują namalowane przed wiekami kwiaty na sklepieniu prezbiterium w kościele św. Jakuba, który jest naszym patronem. Amen.